Stałam akurat pod akademikiem, gdy zobaczyłam jakiegoś chłopaka majstrującego przy motorze. Przyjrzałam mu się. Był ode mnie wyższy i starszy - to na pewno. Musiał też być silny. Miał bluzkę bez rękawów, więc jego ręce oglądały światło dzienne. Spojrzał na mnie. Chwilę tak patrzeliśmy, aż w końcu ruszyłam w jego stronę. "Łap każdego!" Przypomniały mi się słowa przyjaciółki, które powiedziała do mnie gdy wyjeżdżałam. Więc postanowiłam go złapać i się zaprzyjaźnić.
- Hej, jestem America - przedstawiłam się. - A ty?
- Luke - powiedział.
- Miło mi poznać. Możesz mówić do mnie Cat. - podałam mu rękę. Uścisnął ją, ale zaraz cofnął. - Ups! Przepraszam za moją moc. Jeszcze nad nie nie panuję w 100%.
- Jaką? Palenie ludzi żywcem? - spytał uśmiechając się i pocierając dłoń.
- Można tak powiedzieć - podpaliłam swoją rękę. - Siebie też mogę.
Uśmiechnęłam się.
- Czyli możesz się podpalać?
- Nie tylko. Mogę też podpalić szkołę - uśmiechnęłam się i wskazałam za budynek za sobą. - A ty? Jaką masz moc Luke?
- Podpal mnie - powiedział z uśmiechem.
- Eee.... co?
- Zobaczysz - posłał mi kolejny uśmiech. - Podpal mnie.
Podpaliłam rękę i dotknęłam ręki chłopaka. Zacisnął zęby z bólu. Odsunęłam dłoń, a na jego ręce widniało okropne poparzenie. Chyba nawet III stopnia. Zakryłam usta... ale po chwili rana zaczęła się goić. Aaa... czyli samoregeneracja.
- Już wiesz jaką mam moc? - spytał.
- Tak - uśmiechnęłam się i odetchnęłam. - Myślałam już, że cię oszpeciłam do końca życia.
Zaczęliśmy się śmiać. Poprawiłam kaptur na głowie i skrzyżowałam ramiona. Po chwili ruszyliśmy do akademika.
- A Twoje włosy? - spytał i spojrzał na mocno czerwone kosmyki.
- Na 15 urodziny zafarbowałam je i teraz tak już zostały. - zaśmiałam sie cicho.
- A więc... Cat? Jakie masz dzisiaj lekcje?
- Angielski, matematykę, chemię, biologię i w-f.
<Luke>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz