Obudziło mnie skomlenie Luny. Niechętnie otworzyłam oczy, żeby sprawdzić co się stało. Zobaczyłam suczkę kręcącą się pod drzwiami. Westchnęłam. Żegnaj śnie. Wstałam z łóżka i wyciągnęłam z szafy pierwsze lepsze ciuchy. Trafiło na spodnie od dresu i koszulkę na ramiączkach, więc wyciągnęłam z szafy jeszcze czarną bluzę. Założyłam ten "zestaw" i wyszłam z Luną z pokoju.
Szłam bezmyślnie za suczką, która najwyraźniej miała ochotę na spacer po lesie. W pewnym momencie suczka podbiegła do jednej z ławek. Dopiero teraz zauważyłam, że ktoś na niej siedział. Podeszłam do ławki, żeby zabrać Lunę, a przy okazji mogłam zobaczyć kto na niej siedzi. Był to jakiś chłopak, wysoki, ciemnowłosy. Z pewnością widziałam go już w Iselwose, ale nie mogłam sobie przypomnieć czy kiedykolwiek rozmawialiśmy.
- Co tu robisz? - spytał.
- Spaceruję z psem, a ty? - świeże powietrze sprawiało, że myślałam coraz sprawniej. - I w ogóle jak masz na imię?
<Chłopaku?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz