- Jasne - odpowiedziałem. - Gdzie?
- Hmm... las - zdecydowała Sophie po chwili wahania.
- Okej - powiedziałem.
- Ale najpierw idziemy do mnie, muszę zostawić rzeczy - dodała dziewczyna. - Chodź.
Poszliśmy do akademika, a kiedy Sophie otworzyła drzwi ze środka wystrzeliła rudo-biała torpeda, obiegając Sophie, podbiegając do mnie, a następnie wracając do właścicielki.
- Luna, na miejsce - Sophie kazała suczce wrócić do klatki.
<Sophie?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz